Praca może dawać sens, ale może też niszczyć zdrowie, relacje i tożsamość. Tymczasem firmy próbują „naprawiać pracownika” zamiast zmieniać organizację pracy. Takie wnioski płyną z konferencji zorganizowanej przez Międzynarodową Organizację Pracy (ILO) z okazji Światowego Dnia Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy.
Nie ma co ukrywać, że wielu pracowników (i pracodawców również) podchodzi do tematu przepisów BHP jak do jeża. I to do jeża, który ma absurdalnie powyginane kolce. I choć część z nich wymaga aktualizacji, to przecież powstały i obowiązują nie bez powodu. I wszystko wskazuje na to, że przepisy te powinny obejmować również zakres, który coraz częściej pojawia się w dyskusjach dotyczących bezpieczeństwa pracy.
Podczas niedawnej konferencji Międzynarodowej Organizacji Pracy Manal Azzi i Dafne Papandrea przedstawiły najnowszy raport ILO dotyczący psychospołecznych zagrożeń w pracy. Chodzi między innymi o przewlekły stres, przeciążenie obowiązkami, długie godziny pracy, brak wpływu na sposób wykonywania zadań, niepewność zatrudnienia, mobbing, molestowanie czy poczucie organizacyjnej niesprawiedliwości. Według przedstawionych podczas konferencji danych czynniki te odpowiadają dziś za ponad 840 tys. zgonów rocznie w skali całego globu. Powodują także utratę około 45 mln DALY, czyli szacunkowej liczby lat życia lub życia w dobrym zdrowiu traconych z powodu wpływu zagrożeń psychospołecznych w pracy. Straty ekonomiczne związane z tym zjawiskiem odpowiadają natomiast około 1,37% światowego PKB.
Wypowiedzi zaproszonych ekspertów sugerowały bowiem wyraźnie, że problemem nie jest brak świadomości, lecz sposób, w jaki współczesny świat pracy próbuje radzić sobie z kryzysem zdrowia psychicznego pracowników. Zamiast zmieniać organizację pracy, wiele firm skupia się dziś na działaniach, które można by określić brzydko mianem "naprawiania ludzi".
Najmocniej wybrzmiało to chyba w wystąpieniu Joaquima Pintado Nunesa z Międzynarodowej Organizacji Pracy. - Poprawa zdrowia psychospołecznego nie polega na naprawianiu jednostek. Chodzi o ulepszanie systemów - podkreślił. W jego ocenie psychospołeczne zagrożenia nie pojawiają się w izolacji ani nie są skutkiem „kruchości” pojedynczych pracowników. Wynikają przede wszystkim z tego, jak projektowana i organizowana jest praca.
Nunes przypomniał, że praca nie jest wyłącznie ekonomiczną wymianą usług za wynagrodzenie. - Praca jest instytucją społeczną - mówił. Według niego to właśnie sposób organizacji pracy wpływa na to, czy daje ona poczucie sensu i godności, czy też prowadzi do stresu, wykluczenia i problemów zdrowotnych.
W prezentacji raportu wielokrotnie podkreślano zresztą, że psychospołeczne zagrożenia nie dotyczą wyłącznie zdrowia psychicznego. Ich skutki obejmują także choroby układu krążenia, zaburzenia metaboliczne, schorzenia mięśniowo-szkieletowe, problemy ze snem czy pogorszenie odporności organizmu. Szczególnie niepokojąco wyglądały dane dotyczące depresji i samobójstw.
Tony La Montagne z australijskiego Deakin University mówił o rosnącej liczbie badań wskazujących na związek pomiędzy warunkami pracy a samobójstwami pracowników. Przywołał analizy ze Szwecji, Francji, Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Według prezentowanych przez niego danych od 10 do 13 proc. samobójstw może mieć związek z warunkami pracy, takimi jak chroniczny stres, niepewność zatrudnienia, niska kontrola nad własną pracą czy mobbing.
Zwrócił też uwagę na bardzo ważne rozróżnienie pomiędzy „zdrowiem psychicznym w pracy” a psychospołecznymi zagrożeniami. To pierwsze pojęcie bywa często traktowane bardzo szeroko i sprowadzane do indywidualnego dobrostanu pracownika. Tymczasem psychospołeczne zagrożenia - jak podkreślał La Montagne - powinny być postrzegane jako klasyczny problem bezpieczeństwa i higieny pracy. Innymi słowy: tak samo jak pracodawca ma obowiązek chronić pracownika przed toksycznymi substancjami czy nadmiernym hałasem, tak samo powinien ograniczać zagrożenia wynikające z przeciążenia, złego zarządzania czy przemocy psychicznej.
Motywem, który w trakcie konferencji wracał jak bumerang, była krytyka modnych dzisiaj działań wellbeingowych. Firmy często oferują pracownikom mindfulness, coaching, zajęcia relaksacyjne czy aplikacje wspierające odporność psychiczną, nie rozwiązując jednocześnie źródłowych problemów organizacyjnych.
Julia Flintrop z European Agency for Safety and Health at Work mówiła wprost, że przedsiębiorstwa koncentrują się na „wzmacnianiu odporności jednostki”, zamiast zmieniać organizację pracy. Z kolei Juan Manuel Pérez z Chile zwrócił uwagę, że firmy znacznie częściej proponują pracownikom sport czy ćwiczenia relaksacyjne niż próbują ograniczać przeciążenie obowiązkami, brak uznania lub organizacyjną niesprawiedliwość w postaci choćby nierównego dostępu do awansów lub przysłowiowego "ucha prezesa".
To właśnie kwestia „organizacyjnej niesprawiedliwości” okazała się jednym z ciekawszych tematów konferencji. Manal Azzi mówiła o nieformalnych mechanizmach wykluczania pracowników z procesów decyzyjnych, przywołując choćby symboliczne „decyzje podejmowane na golfie”. Chodziło o sytuacje, w których dostęp do nieformalnych sieci wpływu mają tylko niektóre grupy pracowników, podczas gdy inni - często kobiety lub osoby obciążone obowiązkami opiekuńczymi - pozostają poza tym obiegiem.
W dyskusji wielokrotnie powracał też temat cyfryzacji i ciągłej dostępności pracowników. Eksperci zwracali uwagę na zjawisko „digital overload”, czyli przeciążenia wynikającego z nieustannego bycia online. Mówiono o algorytmicznym zarządzaniu pracą, pracy zdalnej i coraz bardziej rozmytej granicy między życiem zawodowym a prywatnym. W tym kontekście przywołano między innymi rozwiązania wprowadzające „prawo do odłączenia się”, funkcjonujące już w części państw europejskich.
Sporo emocji wzbudził również wątek Japonii i zjawiska karoshi, czyli śmierci z przepracowania. Zjawisko to opisano po raz pierwszy już w latach sześćdziesiątych XX wieku. Ale Norito Kawakami z University of Tokyo mówił o rosnącej liczbie problemów psychicznych wśród japońskich pracowników po pandemii COVID-19. Szczególnie niepokojący okazał się wzrost problemów wśród osób młodych.
Trzeba przyznać, że konferencja ILO miała momentami zaskakująco polityczny charakter. Mówiono nie tylko o zdrowiu psychicznym, lecz także o współczesnym modelu pracy, kulturze permanentnej produktywności i ograniczeniach neoliberalnego zarządzania. Szczególnie wyraźnie wybrzmiało to w wystąpieniu Maureen Dollard z Adelaide University. Badaczka zwróciła uwagę, że wielu menedżerów funkcjonuje dziś w logice nieustannego zwiększania wydajności i wyników finansowych, przez co bardzo trudno jest im zaakceptować potrzebę „zwolnienia tempa” i realnego ograniczania przeciążenia pracowników.
To właśnie dlatego mindfulness może okazać się niewystarczający. Nawet najlepsza aplikacja do medytacji nie rozwiąże problemu chronicznego przeciążenia, niepewności zatrudnienia czy toksycznej kultury organizacyjnej. Skoro świat zmienił się już totalnie w globalną wioskę, to możemy się obawiać, że jeśli nic w tym zakresie się nie zmieni, wspomniany wcześniej problem karoshi przestanie być już tylko specyficznie japońskim zjawiskiem.
Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć je w przeglądarce. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że pliki cookies będą umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
W dowolnej chwili możesz wycofać swoją zgodę na przetwarzanie danych, zażądać informacji o zakresie przetwarzanych danych lub zmienić zakres ich przetwarzania. Więcej informacji o przetwarzaniu danych znajdziesz w Polityce Prywatności.