Ogólnopolskie sieci handlowe pod lupą PIP

Analizy i trendy
21 kwietnia 2026 Juliusz Koczaski

Bulwersująca sprawa zimnych magazynów, która zaczęła się w lutym od jednego z sochaczewskich marketów, ma kolejny rozdział. W ubiegłą środę przedstawicielka Głównego Inspektora Pracy prezentowała w Sejmie wyniki kontroli PIP w ogólnopolskich sieciach handlowych.

„Firma Dino robi z ludzi mrożonki” – mówił podczas słynnej już interwencji poselskiej współprzewodniczący Partii Razem, Adrian Zandberg. „Mamy udokumentowane naruszenie przepisów. Ludzie pracują tutaj w temperaturze 8 stopni”.

Z prawdziwym niepokojem śledziliśmy doniesienia z Sochaczewa i to, co stało się ich skutkiem. A wszystko dlatego, że jesteśmy żywotnie zainteresowani promocją zatrudniania osób z niepełnosprawnościami w handlu detalicznym. O działaniach Ogólnopolskiej Bazy Pracodawców Osób Niepełnosprawnych w tym zakresie mówiła nasza przedstawicielka, Beata Zacharjasiewicz, podczas tegorocznej konferencji Retail Trends.

Idea jest taka, że w związku z niedoborami kadrowymi, z którymi mierzyć muszą się podmioty z branży retail, powierzenie części zadań osobom z orzeczeniem o niepełnosprawności może być dla tych podmiotów dużo bardziej opłacalne niż np. zatrudnianie pracowników tymczasowych. Co jednak w sytuacji, gdy duże sieci handlowe naruszają prawa pracownicze lub przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy? Osoby z niepełnosprawnościami mogłyby przecież jeszcze bardziej odczuć skutki tych działań niż ich pełnosprawne koleżanki i koledzy. Z uwagą śledziliśmy więc posiedzenie Podkomisji stałej ds. rynku pracy, które odbyło się w środę, 15 kwietnia.

Zacznijmy jednak od początku

Sprawa, która tak mocno poruszyła opinię publiczną, zaczęła się od skarg pracowników jednego ze sklepów sieci Dino w Sochaczewie. Zgłaszali oni, że w pomieszczeniach pracy panują temperatury znacznie poniżej dopuszczalnych norm, a zarząd sieci, do której należy market, nie reaguje na ich skargi. W odpowiedzi na zaproszenie kierowniczki sklepu na miejscu pojawił się poseł Adrian Zandberg, który podczas interwencji poselskiej udokumentował warunki pracy – w tym temperaturę sięgającą zaledwie kilku stopni powyżej zera, a w części magazynowej nawet około dwóch stopni.

W połowie marca okazało się, że kierowniczka sklepu, która wcześniej wielokrotnie zgłaszała problem, została zwolniona dyscyplinarnie za wpuszczenie posła do magazynu. Wydarzenia te wywołały lawinę reakcji – od związków zawodowych, przez Państwową Inspekcję Pracy, po Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jednocześnie zaczęły napływać informacje, że problem niskich temperatur nie dotyczy jednego sklepu, lecz może mieć znacznie szerszy charakter.

Wyniki kontroli PIP

Na posiedzeniu sejmowej podkomisji informację o wynikach kontroli przedstawiła Ewa Skierska z Głównego Inspektoratu Pracy. Już na wstępie podkreśliła, że „działania Państwowej Inspekcji Pracy to nie tylko suche statystyki, ale przede wszystkim aktywna misja na rzecz poprawy bezpieczeństwa i higieny pracy oraz eliminowania patologii na rynku pracy”. Wystąpienie dyrektor Skierskiej dotyczyło rzecz jasna nie tylko jednej wybranej sieci, ale wyników kontroli z ostatnich szesnastu miesięcy prowadzonych w wielu tego typu podmiotach.

Kontrole w sieciach handlowych prowadzone są – jak przypomniała – od 1999 roku, czyli od momentu, gdy zagraniczne sieci zaczęły dynamicznie wchodzić na polski rynek. Dziś krajobraz handlu jest znacznie bardziej zróżnicowany, a obok dyskontów i sieci zagranicznych rośnie znaczenie podmiotów opartych na polskim kapitale oraz znaczenie modelu franczyzowego, który – ze względu na skomplikowaną i rozdrobnioną strukturę właścicielską – znacząco utrudnia skuteczne działania kontrolne.

W okresie od początku 2025 r. do kwietnia 2026 r. przeprowadzono 1364 kontrole. Naruszenia stwierdzono w zdecydowanej większości przypadków. Dotyczyły one przede wszystkim technicznego bezpieczeństwa pracy – niewłaściwego składowania towarów, zastawiania dróg ewakuacyjnych, braku drożnych przejść czy wykorzystywania prowizorycznych rozwiązań przez pracowników. Jakich? A no na przykład używania mało wytrzymałych skrzynek po produktach, by sięgnąć po coś znajdującego się na górze regału.

I właśnie ten techniczny, bardzo przyziemny wymiar pracy w handlu wybrzmiał w wystąpieniu Ewy Skierskiej szczególnie mocno. Najwięcej uchybień dotyczyło magazynowania i składowania asortymentu. Towar trafiał nie tylko do magazynów, ale również na hale sprzedaży, gdzie bywał układany na paletach w miejscach, które w ogóle nie były do tego przeznaczone. Inspektorzy odnotowywali przypadki zastawiania dojść do stanowisk pracy, zwężania dróg ewakuacyjnych, a czasem wręcz ich całkowitego blokowania. Zdarzało się także, że wysokość stosów z towarem przekraczała maksymalne wartości określone w wewnętrznych instrukcjach sklepów. Te instrukcje istniały, ale – co stwierdzali inspektorzy – w praktyce nie zawsze były przestrzegane.

W części placówek problemem była po prostu niewystarczająca przestrzeń. Mniejsze sklepy, dysponujące za małymi magazynami w stosunku do skali dostaw, szczególnie w okresach wzmożonego ruchu klientów, nie radziły sobie z bezpiecznym przechowywaniem towaru. To właśnie wtedy zaczynał działać mechanizm swoistej spirali: więcej towaru, mniej miejsca, większy pośpiech, więcej prowizorki, a w efekcie większe ryzyko dla pracowników.

Niepokojąco brzmiały też informacje o zaniedbaniach w zakresie porządku i stanu pomieszczeń higieniczno-sanitarnych. (czyli, że towar bywał składowany nawet w toaletach). Inspektorzy interweniowali również wtedy, gdy zastawione były wyłączniki zasilania albo gdy urządzenia podłączano za pomocą niezabezpieczonych kabli, o które można było się potknąć. Pojawiały się też problemy z oznakowaniem pulpitów sterujących – oznaczenia po prostu ścierały się z czasem, a nikt nie zadbał o ich odnowienie. Nie są to może obrazy tak medialne jak zimny magazyn z Sochaczewa, ale to właśnie z takich „drobiazgów” składa się codzienne bezpieczeństwo pracy.

Stosunkowo rzadko pojawiały się natomiast naruszenia przepisów prawnej ochrony pracy. Jak relacjonowała Ewa Skierska, dotyczyły one głównie sporządzania harmonogramów czasu pracy albo przekazywania ich pracownikom z wyprzedzeniem krótszym niż tydzień, nieprawidłowego prowadzenia ewidencji czasu pracy, nieudzielania urlopu wypoczynkowego w roku, w którym pracownik nabył do niego prawo, a także nieinformowania lub nieprawidłowego informowania o warunkach pracy. Zdarzały się również przypadki niezapewnienia odpowiedniej długości odpoczynku dobowego, ale – jak podkreśliła przedstawicielka GIP – skala tych naruszeń była mniejsza niż w obszarze BHP.

Podobnie rzecz miała się z zakazem handlu w niedziele oraz z legalnością zatrudnienia. W znikomej liczbie przypadków stwierdzono powierzenie pracownikom obowiązków związanych z handlem w niedziele, święta i inne dni objęte ograniczeniami. Nie wykazano też dużej skali nieprawidłowości w zakresie zatrudniania cudzoziemców. Inspektorzy skontrolowali 99 pracowników pochodzących z zagranicy i nie stwierdzili przypadków nielegalnego powierzenia im pracy. Jeśli chodzi o zatrudnienie polskich pracowników, to nieprawidłowości związane ze zgłoszeniem do ZUS również występowały, ale nie miały charakteru dominującego.

Osobną część wystąpienia poświęcono skargom. W omawianym okresie do PIP wpłynęło 705 skarg dotyczących ogólnopolskich sieci handlowych. Dotyczyły one zarówno bezpieczeństwa i higieny pracy, jak i prawnej ochrony pracy. Według inspektorów 48 procent skarg było bezzasadnych, około jednej czwartej zasadnych, a w pozostałych przypadkach brakowało wystarczających dowodów, by sprawę rozstrzygnąć jednoznacznie. Wśród tych skarg szczególną uwagę zwróciło rzecz jasna 30 zgłoszeń dotyczących zbyt niskich temperatur w jednej z sieci. Jedenaście z nich uznano za zasadne.

I tu dochodzimy do najbardziej elektryzującego wątku całego wystąpienia. W ramach działań ukierunkowanych na sieć, której dotyczyły skargi na niskie temperatury, przeprowadzono aż 461 kontroli. Wydano 136 decyzji dotyczących zbyt niskiej temperatury w pomieszczeniach pracy, 24 decyzje związane z niezabezpieczeniem stanowisk kasowych przed napływem zimnego powietrza z zewnątrz, 7 decyzji dotyczących braku ogrzewania w pomieszczeniach higieniczno-sanitarnych oraz 6 decyzji odnoszących się do niezapewnienia pracownikom odzieży chroniącej przed zimnem. W związku z falą mrozów Główny Inspektorat Pracy zdecydował się dodatkowo zintensyfikować działania kontrolne właśnie w sieci Dino. Uruchomiono nawet specjalną infolinię służącą do zgłaszania zbyt niskiej temperatury w pracy. Zawieszono ją 19 marca, kiedy zgłoszenia przestały napływać, co wiązano z poprawą warunków pogodowych. W czasie jej działania zarejestrowano 31 zgłoszeń, zwykle anonimowych.

W ogólnym bilansie naruszenia wystąpiły w 1189 kontrolach, co oznacza, że jedynie w niewielkiej części nie odnotowano nieprawidłowości. W pozostałych przypadkach inspektorzy wydali ponad 5570 decyzji związanych z naruszeniami BHP, z czego znaczną część stanowiły decyzje ustne, wykonywane jeszcze w trakcie kontroli. Skierowano również wnioski i wydano polecenia w sprawie usunięcia uchybień. Inspektorzy ujawnili też 182 wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Na część osób nałożono grzywny, skierowano wnioski o ukaranie do sądu, a w wielu przypadkach poprzestano na środkach oddziaływania wychowawczego. Pojawiło się również jedno zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden element wystąpienia – ten mniej nośny medialnie, ale bardzo istotny. PIP nie tylko kara, lecz także instruuje. W trakcie kontroli udzielono tysięcy porad z zakresu technicznego bezpieczeństwa pracy, prawnej ochrony pracy i legalności zatrudnienia. Ewa Skierska wyraźnie zaznaczyła, że skuteczność tych działań zależy od struktury konkretnej sieci. Tam, gdzie zarządzanie jest scentralizowane, decyzja wydana w jednym sklepie może wymuszać zmiany również w innych placówkach. Znacznie trudniej jest w sieciach rozproszonych i franczyzowych. To właśnie tam – jak mówiła – mali przedsiębiorcy często nie korzystają z profesjonalnej pomocy kadrowo-księgowej, a realizacja wszystkich obowiązków stanowi dla nich poważny problem.

„Priorytetem dla inspektorów niezmiennie pozostaje ochrona człowieka w procesie pracy” – konkludowała na koniec przedstawicielka GIP. Co jednak – można by spytać – gdy ów człowiek w procesie pracy zbyt często przegrywa z zatowarowaniem, pośpiechem, oszczędnościami i organizacyjnym chaosem?

Mówmy o konkretach!

W trakcie dyskusji poseł Adrian Zandberg zaczął od podziękowań pod adresem Państwowej Inspekcji Pracy za to, że po alarmujących doniesieniach z Dino inspektorzy od razu ruszyli w teren. Ale zaraz przeszedł do sedna: „Powinniśmy porozmawiać o problemie, który ma jednak naturę systemową. Mianowicie o tym, w jaki sposób naruszanie przepisów dotyczących ochrony pracy, warunków pracy, temperatury w pracy jest przez niektóre sieci handlowe używane jako narzędzie do redukowania kosztów” – mówił. W jego ocenie szczególnie wyraźnie widać to w sklepach franczyzowych, gdzie problem może mieć charakter ogólnosieciowy, a interwencja inspektora obejmuje tylko jednego przedsiębiorcę. „Powinniśmy porozmawiać o tym, w jaki sposób dać inspekcji pracy silniejsze narzędzie oddziaływania” – dodał.

Zandberg mocno wybrzmiał także w kwestii kar. „Te mandaty w przypadku dużych sieci handlowych są po prostu śmieszne. To pieniądze, które w skali budżetów tych przedsięwzięć są po prostu niezauważalne”.

Partia Razem, o czym również mówił jej współprzewodniczący, proponowała odpowiednie rozwiązania, które jednak nie spotkały się ze zrozumieniem rządzących. „Ale będziemy do tego wracać, bo moim zdaniem te sprawy, takie jak ta historia, która poruszyła opinię publiczną, jeżeli chodzi o mrożenie pracowników tej zimy (podczas tych mrozów), dość dobrze pokazują, że państwo przy systemowym naruszaniu przepisów przez niektórych przedsiębiorców jest słabsze niż być powinno, żeby nie powiedzieć, bezradne. Powinniśmy poważnie porozmawiać w parlamencie, co zrobić, żeby to zmienić”.

W podobnym tonie (co być może zdziwi niejednego obserwatora naszej sceny politycznej) wypowiadał się poseł PiS Jan Mosiński, który patrzył na sprawę szerzej, „horyzontalnie”, jak sam to ujął. Mówił o zmniejszaniu obsady etatowej przy jednoczesnym zwiększaniu zakresu obowiązków, o zagrożeniu zwolnieniami i o nierówności stron ewentualnych sporów. Pracownik jest słabszy, bo po drugiej stronie stoją podmioty dysponujące rozbudowanym zapleczem kadrowym i prawnym. Jako wieloletni działacz związkowy Mosiński zwracał też uwagę na rosnące uzwiązkowienie pracowników handlu, co samo w sobie ma świadczyć o tym, że problemy są realne. „Gdyby problemy nie występowały, moje koleżanki i koledzy mieliby problem z tworzeniem zakładowych organizacji związkowych w tego typu strukturach handlowych” – zauważył.

Mówił też o programie pilotażowym w jednej z sieci handlowych, który wprowadza sprzedaż całodobową. W ocenie posła PiS może to powodować ryzyko, że pracownicy będą pracować przez siedem dni w tygodniu, a nie pięć.

Mocno zabrzmiał również głos Gabrieli Kaim, przewodniczącej „Solidarności” w Biedronce. Dziękowała za liczne i rzetelne kontrole, ale zarazem nie pozostawiła złudzeń co do oceny realiów pracy. „Ale jeżeli chodzi o mandaty i ich wysokość, to pracodawcy śmieją się nam w twarz. Moim zdaniem powinny być wyższe. Wtedy skończyłoby się to, co dzisiaj dzieje się w handlu. Moim zdaniem jest to wykorzystywanie człowieka przez człowieka. Częste zmiany grafików, wydłużanie czasu pracy, zatowarowanie tyle, ile tylko się da... Magazyny nie są z gumy, a towary często również znajdują się poza magazynem”. Mówiła też o nadmiarze obowiązków, ogromnej presji czasowej i o potrzebie częstszych, sukcesywnych kontroli, zanim przyjdzie kolejna zima.

I wtedy padł postulat, który wyraźnie przestawił dyskusję na inne tory. Karol Tyszka z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zasugerował, żeby mówić o konkretach, o naruszeniach w konkretnej sieci, a nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Zwracał uwagę, że podczas posiedzenia wciąż przewija się nazwa jednej sieci, podczas gdy warunki oferowane przez wiele innych podmiotów są dobre, a handel wielkopowierzchniowy czy franczyzowy bywa dla części pracowników pracodawcą pierwszego wyboru. „Organizacja, którą reprezentuję, skupia cały handel wielkopowierzchniowy z wyjątkiem tej właśnie sieci, o której panie wspomniały, sieci z całkowicie polskim kapitałem” – mówił.

Jednak już po chwili pan Tyszka mógł sobie chyba pluć w brodę, bo z puszki Pandory, którą otworzył, zaczęły wylatywać konkrety. Adrian Zandberg potwierdził wprost, że sprawa „mrożenia pracowników” dotyczyła sklepów Dino, ale zaraz dodał, że ta sama organizacja związkowa ma za sobą również długą przeprawę z siecią Kaufland, gdzie dochodziło do zwolnień pracowników, także związkowców. „Niestety możemy mówić o tym, że problem luźnego podchodzenia do przepisów prawa pracy ma charakter systemowy” – stwierdził.

Po nim już także Ewa Skierska zeszła z poziomu uogólnień do poziomu nazw własnych. Potwierdziła, że problem niskich temperatur dotyczył sklepów Dino i że właśnie tej sieci dotyczyło wspomniane 461 kontroli. Dodała również, że dwie akcje kontrolne w Biedronce, prowadzone w okresach wzmożonego ruchu klientów, potwierdziły zbyt duże zatowarowanie sklepów w stosunku do przestrzeni magazynowej i blokowanie dróg oraz przejść przez składowany towar. Zapowiedziała też dalsze działania i nie pozostawiła pola do interpretacyjnych uników: „Będziemy działać dalej. Nie może być np. tak, że ktoś ma umowę o pracę, a w niedzielę pracuje w ramach umowy – zlecenia. To są po prostu nadgodziny”.

Do wypowiedzi Karola Tyszki odniósł się także Jan Mosiński. Polemizował z tezą, że problem dotyczy jednej sieci, wskazując, że jego zdaniem skala zjawiska narasta, o czym świadczy rosnąca liczba pozwów i spraw prowadzonych przez związki zawodowe. Podkreślał, że rywalizacja między sieciami, walka o klienta i presja na obniżanie cen ostatecznie uderzają w pracowników. „Więcej, lepiej, szybciej i tak dalej. Ta presja, to coś, co przyniesie pewnie skutki zdrowotne dopiero w przyszłości, ale jest to coś, co powinno spotkać się z analizą z naszej strony. Rywalizować o klienta można, ale nie może odbywać się to kosztem pracownika”.

Dyskusja zaczęła się więc od danych zbiorczych, od statystyk, procentów i modeli działania sieci handlowych. Ale pod wpływem postulatu, by „mówić o konkretach”, szybko przeszła do nazw, praktyk i rzeczywistych sporów, które od miesięcy toczą się w handlu. Dino, Kaufland, Biedronka – te nazwy przestały być domyślnym tłem debaty, a stały się jej jawnymi bohaterami. I być może właśnie to było najbardziej znaczące w całym posiedzeniu: że z ogólnej opowieści o naruszeniach przepisów wyłonił się bardzo konkretny obraz branży, w której człowiek w pracy nadal zbyt często musi dopominać się o rzeczy absolutnie podstawowe – o ciepło, o bezpieczeństwo, o szacunek i o elementarne reguły.

„A ten program pilotażowy (jeśli chodzi o sklepy całodobowe) to chyba dotyczy Lidla” – zasugerował na koniec poseł Mosiński.


Chcesz dowiedzieć się, jak inkluzywna rekrutacja może wesprzeć rozwój Twojej organizacji?

OBPON – lider w obszarze rekrutacji inkluzywnej – od ponad 26 lat pomaga firmom docierać do niedostrzeganych talentów, optymalizować koszty zatrudnienia i budować odpowiedzialne miejsca pracy.

Sprawdź, jak możemy wesprzeć również Twoją organizację: OBPON.COM.PL

Informacja dotycząca plików cookies

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć je w przeglądarce. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że pliki cookies będą umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.

W dowolnej chwili możesz wycofać swoją zgodę na przetwarzanie danych, zażądać informacji o zakresie przetwarzanych danych lub zmienić zakres ich przetwarzania. Więcej informacji o przetwarzaniu danych znajdziesz w Polityce Prywatności.